poniedziałek, 4 lipca 2016

Kolektywne uniesienia

Nie jestem emocjonalnym native speakerem. Język uczuć to dla mnie jak suahili, obcy język którego się uczę doświadczając i poznając postawowe reguly. Jakoś idzie. Mysle że nawet osiagnalem w nim pewna bieglość. Choć nigdy nie będzie mym naturalnym.
Najtrudniejsze są dla mnie jego kolektywne emanacje. Zupełnie nie czuję tych zbiorowo-narodowych uniesień i traum. Patrzę na nie z podobną ciekawością jak etnograf na rytuały wysp triobriandzkich, bez oceniania, ze zdziwieniem typowym dla innego...

Tomasz Tokarz

Ochlokracja?

Ostatnie wybory i referenda (np. Brexit) pokazują, że ludzie dzialaja odruchowo, nieprzewidywalne, ulegając emocjonalnym, zbiorowym porywom. Chwilowe nastroje (zbudowane na nadziejach i fobiach) decydują o ważnych, strategicznych decyzjach, których konsekwencje ciągną się latami... Czy zatem demokracja (jako rządy świadomego ludu, w odróżnieniu od ochlokracji - rządu tłumu) winny opierać się na emocjonalnych plebiscytach, podsycanych przez demagogów?

Tomasz Tokarz

Człowiek zanurzony w kontekście

Człowiek jest bytem wybierającym, ale źródła tych wyborów leżą w historii naszego życia (i życia innych ludzi, którzy mieli na nas wpływ). Jesteśmy kontynuacją siebie z przeszłości. Myślimy i działamy zawsze w jakimś kontekście. Pytanie "kim jestem?" nie istnieje przecież bez pytania "kim byłem?", a tego z kolei nie można oddzielić od pytania: "kim byli ludzie, którzy mnie otaczali?", "co wnieśli w moją narrację?". A zatem rozważania dotyczące celów ("dokąd chcę zmierzać?", "po co?") ściśle wiążą się z refleksją nad przyczynami ("skąd i z czym przychodzę?").

Tomasz Tokarz

Edukacja jako drzewo


Metafora drzewa jako pomysł (nie nowy zresztą) na zorganizowanie procesu edukacji. Uczeń wychodzi od pnia czyli swego "JA", tu i teraz (zaczyna przygodę z edukacją od rozpoznania tego kim jest, co go interesuje, co napędza do działania itd) i zmierza (przy wsparciu nauczyciela) równocześnie w dwóch kierunkach: 
a) rozpoznania swoich korzeni (zaplecza kulturowego, światów z których się wywodzi, kontekstów, które go określają) oraz 
b) samozarządzania rozwojem gałęzi (symbolizujących aspiracje, marzenia, pragnienia, pasje, wyobrażenia o zawodzie)...

Tomasz Tokarz

Paradoks obserwatora

Paradoks obserwatora polega na tym, że nie można obejrzeć systemu bez interakcji z nim. Ale każda interakcja modyfikuje obserwowany system. Co ciekawe nie dotyczy to tylko zachowań ludzkich - nawet obiekty materialne zdają się zmieniać pod okiem badacza (np. elektrony ukazują lub nie swoje właściwości falowe). Obserwator nie widzi świata takim jakim jest (o ile w ogóle jakiś jest) - widzi rzeczywistość, która powstała pod wpływem jego interwencji (w wersji light: widzi ją taką, jaka mu się ukazuje).

Obserwując świat obserwujemy de facto siebie, nasze spojrzenia, punkty widzenia, sposoby odbierania, interakcje między nami a światem. To że przypuszczamy rzeczywistość przez filtr naszego ja jest dość oczywiste. Każdy widzi, co chce widzieć. Ale można iść jeszcze dalej: może obserwowany obiekt wyczuwa, jak chce być postrzegany przez obserwatora i w takiej formie nam się ujawnia...

Tomasz Tokarz

Duchowi przywódcy

Bardzo brakuje mi dzisiaj autentycznych przywódców duchowych. Liderów sensu. Orędowników społecznej odpowiedzialności. Mamy plemiennych watażków, szefów partii, mniej lub bardziej skutecznych w walce o władzę. Mamy propagatorów jednej słusznej prawdy, reprezentowanej przez nich samych.

Potrzebujemy jednak ludzi, którzy wzniosą się ponad partykularne roszczenia ideowych klanów. Zdolnych do spojrzenia na rzeczywistość z szerszej perspektywy. Mediatorów, budowniczych mostów porozumienia, konstruktorów przęseł, hydraulików czyszczących zatkane kanały komunikacyjne.

Czy rzeczywiście ich nie ma? A może jedynie, zaślepieni w walce i obrzucaniu się wzajemnie winą, nie jesteśmy w stanie usłyszeć ich głosu.

Tomasz Tokarz

Refleksyjność

Refleksyjność to umiejętność obserwacji świata z wielu perspektyw. Dostrzegania jego złożoności. Przyglądania mu się bez oceny. Bez ujmowania go w jedną sztywną, niepodważalną interpretację. Bez kurczowego przywiązania do własnych przekonań przedzałożeń, teorii. To zdolność otwierania wielu pytań bez zamykania ich jednoznacznymi odpowiedziami.

Czy można ją doskonalić? Ciekawym ćwiczeniem jest metoda czterech krzeseł: "ja", "ty", "on", "ekspert". Siadając na pierwszym opisujemy problem/konflikt z naszej własnej perspektywy - co widzimy, co czujemy z związku z tym, jakie wnioski z tego wyciągamy.
Na drugim - próbujemy wyobrazić sobie sposób odczuwania i myślenia osoby, której dotyczy omawiana kwestia (np. tej, z którą mamy spór).
Na trzecim wchodzimy w rolę bezstronnego obserwatora (np. przechodnia, gościa itd): co on dostrzega i jako może interpretować to, co widzi.
Na czwartym wcielamy się w eksperta, specjalistę - który przykłada do obserwowanych sytuacji jakąś teorię - patrzy na nią z naukowego punktu widzenia.

Na koniec wracamy na pierwsze krzesło. I zastanawiamy się co nam dało to przesiadanie w role..
Warto przećwiczyć ;)

Tomasz Tokarz