niedziela, 20 listopada 2016

Edukacyjny totalizm

W sporze o deformę edukacyjną nie chodzi o to, czy gimnazja in gremio były złe (jak twierdzi ministerstwo) czy dobre (jak przekonuje ZNP) - to kwestia nierozstrzygalna. Każdy może znaleźć badania na poparcie takiej czy innej tezy. Tu chodzi o coś więcej. O prawo obywateli do uczenia swoich dzieci w takich szkołach, jakie im odpowiadają.

Rzadko używam mocnych słów - ale nachalne dążenie do skasowania gimnazjów, wbrew sporej grupie nauczycieli i rodziców jest przejawem totalistycznego myślenia o oświacie. Czy serio rząd może zlikwidować kilka tysięcy placówek (wśród nich sporo naprawdę świetnie funkcjonujących) tylko dlatego, że ma kilka głosów przewagi w sejmie? 

Dlaczego nie pozwolić funkcjonować gimnazjom, które cieszą się zainteresowaniem? Które się sprawdziły. Które mają znaczące osiągnięcia. Jeśli nie będą miały naboru - to same padną... A może jednak ludzie zagłosują nogami na ich korzyść?

Dlaczego nie pozwolić na różne ścieżki kształcenia? Dlaczego nie pozwolić obywatelom wybrać? Czy system 8+4 nie może istnieć obok 6+3+3? Czy naprawdę potrzebujemy uniformizacji? Wszyscy mają być odbici od jednej matrycy? 

Tomasz Tokarz

piątek, 28 października 2016

Uderz w dzwon

24 października na konferencji "Edukacja to relacja" prowadziłem warsztat o podróży bohatera. Bardzo lubię ten temat - to przenoszenie memów, archetypów, mitów do codziennych doświadczeń każdego z nas. To konfrontowanie się z wahaniami i wątpliwościami - czy podążyć za wezwaniem... Czy wziąć pierścień, chwycić na miecz świetlny, wybrać odpowiednią pigułkę? Czy uderzyć w dzwon...? Czy zrezygnować... I łamać sobie głowę "co bym przeżył, gdybym uderzył..."

"Wybieraj, śmiałku z obcych stron:
Uderz w ten dzwon
I czekaj niebezpieczeństwa
Lub do szaleństwa
Łam sobie głowę, co byś przeżył,
Gdybyś uderzył".

Make your choice, adventurous Stranger,
Strike the bell and bide the danger,
Or wonder, till it drives you mad,
What would have followed if you had.
(C.S. Lewis)

W podróży bohatera wg Josepha Campbella ("Bohater o tysiącu twarzy") kluczowym punktem jest zejście śmiałka do jaskini (mroku, zła, ciemności). Mierzy się tam z potworem. Starcie z bestią jest de facto konfrontacją z samym sobą - z naszą mroczną stroną... Symbolizuje ona nasz największy lęk.

"To miejsce należy do ciemnej strony Mocy. Wejść tam musisz" (Yoda)

"Przenikaliśmy wciąż głębiej i głębiej w jądro ciemności” (Joseph Conrad)

Wejdziesz? 

Tomasz Tokarz


Edukacja a sztuczna inteligencja

W weekendowej Wyborczej bardzo ciekawy tekst o sztucznej inteligencji. O tym, że już za kilkadziesiąt lat pojawią się komputery przewyższające umysł człowieka. Zdolne do głębokiej analizy. Wykazujące się intuicją. Potrafiące przewidywać. Cóż wtedy zostanie dla nas? Czy zdołamy nad nimi zapanować? W jakich obszarach pozostaniemy lepsi od maszyn?

To oczywiście przekłada się na pytanie o edukację... O jej sens i kierunek. Jakże archaiczną wydaje się współczesna szkoła w obliczu dynamicznie przeobrażającego się świata. Jakże abstrakcyjną instytucją. Zamiast wyprzedzać rzeczywistość, grzęźnie w starych modelach... Zamiast szukać rozwiązań w eksperymentach kurczowo, trzymamy się anachronicznych schematów.

Nie wiemy do jakich wyzwań mamy przygotować nasze dzieci. Nie mamy pojęcia, jaki będzie świat w przyszłości. Dynamika zmian jest zadziwiająca. Ale możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, że świadomość siebie, samodzielność, kreatywność, zdolności komunikacyjne a przede wszystkim poczucie własnej wartości okażą się kluczowe dla przetrwania. I na to powinniśmy położyć nacisk...

Tomasz Tokarz

Innowacja

Nie ma większej innowacji edukacyjnej niż zmiana myślenia o uczniu i jego relacji z nauczycielem. Transformacja kultury szkolnej. Wszelkie inne modyfikacje to tylko techniczne usprawnienia procesu formowania, opartego na przymusie i manipulacji.

Tomasz Tokarz

Reformowanie szkół

Reformowanie konwencjonalnych szkół przypomina mi nieco naprawianie tradycyjnego, patriarchalnego małżeństwa, które trwa głównie siłą przyzwyczajenia. Obie strony mogą się bardziej starać - wiedzą, jak przyklejać uśmiech i jak kontrolować emocje. Wiedzą, że trzeba okazywać szacunek i częściej kupować kwiaty.

Ale same tego rodzaju gesty nie zmienią istoty systemu, opartego na hierarchii, władzy i podległości. Na sztucznych rolach. Na znużeniu. Systemu, gdzie przemoc może być bardzo subtelna ale jednak przenika cały układ.

Można w takim związku tkwić - z braku alternatyw czy z lęku przed nieznanym. Ale kiedy już doświadczysz innej relacji (autentycznej, partnerskiej, pozbawionej dominacji, pełnej akceptacji - której istotą jest naturalne porozumienie) to w starym modelu ciężko się będzie odnaleźć.

Tomasz Tokarz

Czego uczą nas starożytni pedagodzy...

Neurodydaktyka, coaching edukacyjny, NVC, rodzicielstwo bliskości - nowe modne trendy, które odkrywają rzeczy dawno odkryte. Już przecież kilka tysięcy lat temu w Grecji i Rzymie starożytni myśliciele wskazywali, że:

- nauczyciel winien być nie pasem transmisyjnym lecz towarzyszem w rozwoju uczniów, inspiratorem do odkrywania wiedzy zapisanej w nich samych, akuszerką, która za pomocą odpowiednio zadanych pytań pomaga w narodzinach świadomości  (Sokrates, V w. p.n.e.)

- jeśli rodzice chcą przekazać dzieciom dobre wzorce, muszą najpierw sami ukształtować swój charakter i dawać własnym życiem codzienny przykład do naśladowania... ("Ojcowie powinni strzec się przede wszystkim wszelkich występków oraz we wszystkim postępować tak, jak należy, stając się w ten sposób przykładem dla swoich dzieci, aby one, wpatrując się w ich życie niczym w zwierciadło, odwracały się od złych czynów i słów").  (Plutarch, I w. n.e)

- nadmierny nacisk na doskonalenie, przez stymulację wyzwaniami, jest przeciwskuteczny ("Widziałem już ojców, których nadmierna miłość spowodowała brak miłości. Otóż niektórzy narzucali swym dzieciom zbyt trudne zadania pragnąc, by jak najszybciej, we wszystkim zdobyły pierwsze miejsce; udręczone tymi naciskami okazywały się niechętne wobec jakiejkolwiek nauki. Albowiem podobnie, jak umiarkowane podlewanie żywi rośliny, a nadmierne je niszczy, tak też dusza rozwija się dzięki umiarkowanym próbom, a pogrąża się przez ich nadmiar"). (Plutarch)

- stosunek rodziców do dzieci winien być głównie oparty na miłości i wyrozumiałości, na postawie humanistycznej (Plaut, Terencjusz,) "używaj władzy ojcowskiej w ten sposób, iżbyś miał w pamięci, że człowiekiem i zarazem ojcem jesteś człowieka” (Maks z Tyru)

"Ojciec powinien być raczej cierpliwy, niż skłonny do ciągłego gniewania się, gdyż nieżyczliwość i nieustępliwość są jednoznacznym dowodem braku miłości wobec swoich dzieci. (...) Znosimy przecież przewinienia przyjaciół, cóż w tym dziwnego, że będziemy znosić przewinienia swoich dzieci?" (Plutarch)

- człowiek ma przyrodzoną skłonność do uczenia się ("jak ptaki rodzą się do latania, konie do biegania, tak nam właściwa jest ruchliwość i sprawność umysłu") - według naturalnych predyspozycji ("jest rzeczą niezbędną poznać dokładnie cechy wrodzonych uzdolnień uczniów i zachodzące między nimi różnice") (Kwintylian, I w. ne)

- nie można nikogo przemocą skłonić do uczenia się rzeczy, co do których nie ma talentów i zamiłowań ("Dwóch bowiem rzeczy należy bezwględnie unikać - wymagać od ucznia przemocą tego, w czym nie da się osiągnąć u niego skutecznych wyników, po wtóre nie przerzucać go z odcinka, na którym ma dobre wyniki, na inny - dla niego nieodpowiedni") (Kwintylian)

- kary są bardzo zawodnym środkiem dydaktycznym, stanowią przejawem nieudolności samych nauczycieli ("naprawia się w ten sposób tylko skutki niedbalstwa (...) nie wdraża się konsekwentnie chłopców do dobrego postępowania, a potem gdy zrobią coś złego, otrzymują karę") (Kwintylian)

- relacja między nauczycielem a uczniem winna opierać się na wzajemnym szacunku ("Wykazując błędy w pracach uczniów uczniów, powinien to robić w sposób dla nich nie przykry, a przede wszystkim nic obrażający ich godności osobistej. Niejednego już bowiem odstręczyło od rozpoczętej nauki to, że niektórzy nauczyciele udzielają uczniom nagany tak, jakby ich nienawidzili") (Kwintylian)

- edukacja przez zabawę jest skuteczniejsza niż przez rygor - szczególnie na pierwszych etapach kształcenia... ("Zbyt dobrze znam możliwości dziecka w każdym wieku, żebym uważał, iż należy od razu ostro nastawiać dzieci i wymagać od nich trudu. Bo tego właśnie trzeba będzie się w pierwszym rzędzie wystrzegać, aby nie znienawidził nauki ten, kto jej jeszcze nie umie kochać... Tak zatem ta nauka we wczesnych latach powinna być zabawą") (Kwintylian)

c.d.n. :)

Tomasz Tokarz

czwartek, 20 października 2016

Intensywne dni

To były chyba najbardziej intensywne a jednocześnie najbardziej rozwojowe cztery dni od dłuższego czasu. Różnorodne doświadczenia w pracy z ludźmi od 3 do 70 roku życia (na oko).

Dzień 1: szkolenie z mediacji w DCP. Dość przypadkowo - na zastępstwie. Grupa ludzi doświadczonych, nauczyciele, kuratorzy, pracownicy naukowo-dydaktyczni. Długie dyskusje. Mnóstwo refleksji. Burze mózgów. Trudno było skończyć. Tyle otworzyło się wątków...

Dzień 2 (od rana do wieczora): zajęcia na DSW. Fantastyczni młodzi ludzie. Dopiero odkrywający uroki studiowania. I od razu wyzwania. I prowokowanie ich do dialogu z blokadami i lękami. I budowanie relacji. I świetny wstęp do dalszej pracy.

Dzień 3: najbardziej złożony. Zajęcia z studentami na otwarcie. Z kilkulatkami w samo południe (Mała Uczelnia). I z rodzicami (na UE) na zakończenie dnia (wykład, który przerodził się w dialog - żywy, pełen emocji, prowokujący do sporów).

Dzień 4: Wolne dzieci w wolnej szkole. Chyba najtrudniejszy. Najmocniejszy. Wymagający konfrontacji z własnymi emocjami, lękami i wartościami. Prowokujący do kluczowych pytań: po co jestem? By słuchać czy być słuchanym? By rządzić czy tworzyć przestrzeń do samorządzenia? By wskazywać drogę czy podążać?
O pracy nauczyciela można mówić różne rzeczy. Ale nuda i wejście w rutynę chyba mi nie grozi :D

Tomasz Tokarz