poniedziałek, 29 lutego 2016

Wykorzystanie

Bywa, że przy rozstaniach mocno chowamy się za tarczą skrzywdzonych. Stroimy w szaty wykorzystanych. Przerzucamy chętnie winę na drugą stronę. Obarczamy ją odpowiedzialnością za nasze troski, rozpacze, rozterki. 

Tymczasem poczucie skrzywdzenia i wykorzystania (w kontekście emocjonalnym) jest dość subiektywne. Jest odczuciem, nie faktem. Zależy od perspektywy, jaką przyjmujemy. Takiej, z jaką nam wygodnie. Za pomocą której, układamy się na nowo. 

Być może ktoś istotnie nas wykorzystał (czyli czerpał korzyść z bycia z nami). Czy jednak my także nie korzystaliśmy z tej relacji? Skoro w niej tkwiliśmy, była nam do czegoś potrzebna. Zaspokajała jakieś nasze tęsknoty czy marzenia. Załatwialiśmy nią pewne trudności czy deficyty. Czerpaliśmy z niej radość. 

Może to jest właśnie sedno rozczarowań - kiedy kontakt się urywa odczuwamy żal, że już dłużej nie będziemy mogli korzystać z profitów. Że ktoś nas odstawił od źródła energii. Pozbawił dostępu do endorfin. Tego, co nas pobudzało do życia. 

Oczywiście - dla utrzymania pozytywnego wizerunku samych siebie łatwiej uznać, że to my jesteśmy ofiarą: naszej dobroci, ufności, poświęcenia. Czy to jednak nie jest reakcja typowo obronna? Czy nie ma charakteru wyparcia?

Obarczanie drugiej strony wyłączną winą, wrzucenie jej w matrycę bezlitosnego kata, zamknięcie w klatce nieczułego pasożyta, zwalnia nas od konieczności uważnego przyjrzenia się układowi, w jakim tkwiliśmy. A przecież uświadomienie sobie jego specyfiki jest bezcenne. Pozwala nam lepiej zrozumieć samych siebie, źródła naszych decyzji, podłoże wyborów, schematy, jakie organizują nasze życie, koleiny, którymi podążamy.

Wydaje się, że człowiek w pełni spełniony i pogodzony ze sobą (są tacy?), z wysokim poczuciem wartości, istotnie kochający - rzadko czuje się wykorzystany w związku. Po prostu oferuje siebie. Daje czas, energię, wsparcie. Bez kalkulatora zysków i strat. Kiedy bliski odchodzi odczuwa smutek, ale i satysfakcję, że mógł pomóc. Że jego obecność przyniosła coś ważnego ważnej osobie. Że dzięki temu mogła się napełnić, wzmocnić, odrodzić by... pójść dalej, w poszukiwaniu szczęścia.

Tomasz Tokarz

niedziela, 28 lutego 2016

Uzależnienie

Ludzie przychodzą i odchodzą. Odgrywają swoją rolę i znikają. Rozstania, podobnie jak powitania, są naturalną częścią życia. Niektóre jednak bolą bardziej. Czasem wgniatają w ziemię. Wytrącają z równowagi.

Jeśli tak się zdarza warto zadać pytanie o przyczynę. Dlaczego tak mocno to przeżywamy? Dlaczego tak silnie na nas to wpływa? Dlaczego wywołuje tak ostre reakcje? 

Czy ten stan nie przypomina odsunięcia narkotyku? Czy to, co nazywamy przywiązaniem, zakochaniem, miłością nie jest w takim przypadku formą uzależnienia? Czy przeszywająca tęsknota nie jest objawem zespołu odstawiennego? Czy złe samopoczucie nie wynika z odcięcia od endorfin czy dopaminy, których źródłem był kontakt z drugą osobą? Czy kompulsywne myślenie o zakończonej relacji nie świadczy o nałogowym uwikłaniu? Może jesteśmy po prostu na głodzie... 

W takim razie ucięcie kontaktu (przynajmniej na jakiś czas) jest  niezbędne. By wyrwać się z toksycznej gry i odzyskać siebie...

Tomasz Tokarz

Wyleczyć

Wyleczyć możemy się tylko wtedy, gdy przyznamy się (sami przed sobą), że chorujemy. Gdy przystaniemy wypierać i racjonalizować, szukać wymówek i uzasadnień. Czasem osiągamy niezwykłą biegłość w tej grze. Możemy być naprawdę doskonałymi unikaczami. Zaprawionymi w bojach. Inteligentnymi konstruktorami kolejnych kłamstw i`zaprzeczeń. Potrafimy sypać z nimi jak z rękawa. Po mistrzowsku chować się za ironią i sarkazmem. 

Jednak konfrontacja z samym sobą, z własną pustką, niepewnością, udręką wymaga czegoś więcej niż spryt, bystrość, intelektualna sprawność. Wymaga siły i odwagi. A przede wszystkim autentycznego (nie pokazowo-narcystycznego) polubienia samego siebie. I zatroszczenia się o siebie. A o to bywa najtrudniej.

Tomasz Tokarz

piątek, 26 lutego 2016

W lustrze

Samorozpoznanie jest niewątpliwie podstawą inteligencji emocjonalnej. Uświadomienie sobie siebie, tego, co nosimy wewnątrz, co pokazujemy, a co ukrywamy, co kieruje naszymi działaniami, co określa wybory, co wpycha w znane schematy.

Niemniej taka introspekcja może być trudna - ze względu na mechanizmy obronne, jakie mamy. Wypieramy pewne rzeczy. Ciężko nam się przyznać do słabości, uników, złogów. Dlatego tak mocno szukamy kontaktu z kims podobnym, by się w nim przeglądać, jak w lustrze. 
Tylko, że wtedy można się nieźle przestraszyć...

Tomasz Tokarz

Deszcz

"Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kocham, taki szelest strun,
deszcz - życiu zmiłowanie.
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu,
w liście, w aleje szklanych róż.
I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz? 
Deszcz jest jak litość - wszystko zetrze: 
i krew z bojowisk, i człowieka,
i skamieniałe z trwóg powietrze"
(Baczynski)


W symbolice wielu kultur deszcz ma znaczenie oczyszczające. Z win, żalu, smutku. Zmywa całą otoczkę, jaką budujemy wokół siebie: pozy, przekonania, wyobrażenia, cudze opinie o nas, wrzucone w nas schematy, projekcje, zewnętrzne narzuty i złogi. Spłukuje cały ten makijaż pozorów, za którym się chronimy. Który ma ukryć to, kim jesteśmy. Pozwala skonfrontować się ze sobą. Dotrzeć do naszego sedna, wewnętrznego, autentycznego ja. Odkryć, czego pragniemy, o czym marzymy, co nadaje sens naszemu życiu. Pomaga zaakceptować siebie. I dokonać tego, co najtrudniejsze: przebaczyć samemu sobie.

Tomasz Tokarz

Spotkania

Kilka razy w życiu zdarzają się naprawdę ważne spotkania. Nic po nich nie jest już takie samo. Wywołują wstrząs. Rozwalają pieczołowicie budowaną strukturę. Demolują nasze konstrukcje i wyobrażenia samych siebie. Ukazują elementy, których nie dostrzegaliśmy. Ukryte, kamuflowane, wyparte, a jednak wpływające na nasze działania. Dzięki temu łatwiej przyjrzeć się temu, co tworzyło podstawy naszych wyborów. Im trudniejsze spotkanie tym więcej odsłania - naszych prawdziwych emocji. 

Od nas zależy jak na nowo poukładamy nasze klocki. Jakie nowe "ja" zbudujemy z tego, co rozsypane. Takie spotkania zawsze są szansą na stworzenie lepszych wersji siebie. Bardziej świadomych i akceptujących. Bardziej otwartych i rozumiejących innych. Bardziej uważnych. Bardziej wybaczających - sobie i innym...


Tomasz Tokarz

środa, 24 lutego 2016

Edukacja dla współczucia

Nienawiść przytłacza. Trudno znaleźć artykuł, pod którym nie byłoby strumieni komentarzy pełnych agresji, zarzutów, jadu, jednoznacznych, surowych ocen, narzekań na cały świat. Przebija przez nie ból, smutek, rozczarowane, strach, złość, paraliżujący lęk Przede wszystkim wychodzi z nich niskie poczucie wartości, które kompensowane jest przez brak zaufania i przerzucanie winy na innych. Brakuje głośnego głosu apelującego o spokój, współczucie, zrozumienie. Zawodzą ci, którzy powinni: przewodnicy duchowi, księża, także nauczyciele.

W moim odczuciu wszystko rozbija się znów o edukacje. O jej istotę, kierunek, jaki jej nadajemy, cel, jaki jej przypiszemy. Nie poświęcamy wystarczającej uwagi tzw. kompetencjom miękkim, związanym z inteligencją emocjonalną, z rozumieniem siebie (swoich emocji i zachowań) i akceptacją innych (ich punktu widzenia, ich emocji i interpretacji świata), z umiejętnością budowania satysfakcjonującego życia oraz tworzenia udanych relacji. Zagadnienia te są często lekceważone.

Nie chodzi nawet o same programy (w tekstach obecnych jest wiele ładnych haseł) ale o postawę nauczycieli i rodziców. Oczekiwania dotyczą realizacji programu (ciągły pęd, szczególnie na wyższych poziomach kształcenia), sprawnego dopasowania do zewnętrznych wymagań, przygotowania do mitycznego sukcesu, obrobienia testów, przekazania suchej wiedzy, która i tak gdzieś ulatuje (bo jej dostarczanie nie jest połączone z realnymi doświadczeniami i odczuciem sensu jej przyswojenia).

Warto, w tej perspektywie, zatrzymać się na poniższymi słowami.
"Jeżeli damy naszym dzieciom wiedzę, nie dając im współczucia, ich stosunek do innych będzie konglomeratem zazdrości wobec tych, którzy nad nimi górują, agresywnego współzawodnictwa z tymi, którzy są im równi oraz pogardy dla słabszych. Mieszanina takich uczuć rodzi skłonność do chciwości, arogancji, nieumiarkowania oraz bardzo szybko odbiera poczucie szczęścia. Wiedza jest ważna, niemniej o wiele większe znaczenie ma sposób, w jaki ją wykorzystujemy. A to zależy od serca i umysłu. Edukacja jest czymś więcej, niż przekazywaniem wiedzy i umiejętności, pozwalających osiągać konkretne cele. Polega też na otwieraniu oczu dziecka na potrzeby i prawa innych" (Dalajlama)

Tomasz Tokarz