niedziela, 13 grudnia 2015

Doświadczenia



Każde doświadczenie, niezależnie od tego czy postrzegamy je w danym momencie jako dobre czy złe, czy jest źródłem radości czy sprawia ból, czy uskrzydla czy wbija w ziemię, może być dla nas okazją do rozwoju. Każde nas czegoś uczy. Wzbogaca. Ukazuje nową perspektywę. Pozwala odkryć nieznane warstwy nas samych. Ważne jest to, co ostatecznie weźmiemy z niego dla siebie.

Tomasz Tokarz

Zasłużyć na miłość



Ludziom, szczególnie tkwiącym w toksycznych relacjach, wydaje się często, że na miłość trzeba zasłużyć. Że jej brak jest konsekwencją zbyt małych starań. Podejmują zatem kolejne działania mające pokazać, jak bardzo im zależy.  

Kiedy nie przynoszą one efektu budują tezę, że starali się za mało. Że zrobili coś nie tak. Że zawiedli. Wpędzają się w poczucie winy. Obiecują sobie, że postarają się bardziej. Próbują nowych rozwiązań. Walczą intensywniej o uczucie. Cierpliwie znoszą upokorzenia. Poświęcają siebie. 

To jednak ślepa uliczka. Droga donikąd. Na miłość nie da się zasłużyć - albo jest, albo jej nie ma...


Tomasz Tokarz

sobota, 12 grudnia 2015

Miłość a kontrola


Kiedy czujemy się niekochani dążymy do kontroli. Chcemy posiadać. Zawłaszczyć. Zdominować. Zamknąć w klatce. Władza jest jednak tylko namiastką miłości. Substytutem. Ale nie wypełnia jak ona. Nie daje zaspokojenia. Nie opowiada na wewnętrzny głód...

Czasem miłość miesza się z emocjonalnym uzależnieniem. Słowa "nie potrafię bez Ciebie żyć" to raczej wyznanie narkomana niż deklaracja uczucia, które winno dawać radość i spokój. Kto kocha narkotycznie żyje w ciągłym strachu. Przed opuszczeniem, odrzuceniem, samotnością. Wtedy bliskość dosłownie zapiera dech... I dusi.

Dobry związek nie opiera się na posiadaniu drugiej osoby. Partner nie jest zabawka do sprawiania nam przyjemności. Maszyną do zaspokajania potrzeb. Jest autonomicznym podmiotem, właścicielem samego siebie. Nie można nikogo zmuszać, by został - tylko dlatego, że czujemy się z nim/nią dobrze.

Andrzej Wiśniewski pisze: Jeżeli nie mam wystarczająco wysokiego poczucia wartości i ważności, to ciągle się boję, że mój partner odkryje, jaki jestem naprawdę, i odejdzie. (…) W związku z tym do czego dążę? Żeby ograniczyć jego wolność. Żeby go przypisać do siebie, mieć nad nim władzę.

A władzę w przestrzeni życia psychicznego osiąga się poprzez manipulacje polegające na wzbudzaniu poczucia winy, zagrożeniu odejściem, zagrożeniu wycofaniem miłości
. (...) Wszędzie tam, gdzie w partnerskie relacje wkracza forma władzy czy nadmiernej kontroli, niknie piękno. Ludzie stają się smutni, pozbawieni nadziei, nieważni dla siebie i innych, przestraszeni.


Tomasz Tokarz

Wieczna niepewność


Wiele tekstów kultury sugeruje, że tzw. prawdziwa miłość nie opiera się na oczekiwaniach. Nie zna zazdrości. Nie unosi się gniewem. Nie pamięta złego. Nie dąży do posiadania. Nie jest zaborcza. Jest pewna, spokojna, stabilna. 
Ale czy taki model jest realny? Czy dałby nam wszystkim satysfakcję? Może potrzebna jest odrobina nieprzewidywalności... niepokoju..., kiedy bliskość miesza się z dystansem, akceptacja z żądaniami, zaufanie z podejrzliwością. Może przyciąga nas nieposiadalność... Może żywiołem naszym jest wieczna niepewność...

Tomasz Tokarz

piątek, 11 grudnia 2015

Porównania




Prawdziwą wolność (niezależność, autonomię) możemy uzyskać dopiero wtedy, gdy przestaniemy się ustawicznie porównywać z innymi. Wpatrywać się w to, co robią, do czego doszli (w jakim wieku), jak wyglądają, ile zarabiają, jakimi samochodami jeżdżą. Gdy przestaniemy modyfikować nasze zachowania pod dyktando cudzych gustów. Biernie dopasowywać się do otoczenia. Ścigać się w wyścigu o rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, by zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubimy...

Porównania osaczają - nie pozwalają nam być autentycznym, żyć w zgodzie z sobą, realizować własnej wizji udanego życia, podążać unikalną ścieżką. Zamykają nas w klatce oczekiwań, ocen, osądów.

Zachodzi tu charakterystyczny paradoks. Porównania prowadzą z jednej strony do uniformizacji, z drugiej - do bezsensownej rywalizacji. Chcemy się wyróżnić i jednocześnie dopasować. Być najlepszym w mimikrze. 

A przecież chodzi o to, pisze Brene Brown, by dbać o samoakceptację, poczucie przynależności lub prawdziwość, a nie o to, żeby być takim, jak wszyscy dookoła, tylko lepszym".

Tomasz Tokarz


Edukacja dialogiczna




Rozumienie edukacji, jaka jest mi najbliższe, to przede wszystkim spotkanie autonomicznych podmiotów, posiadających niepowtarzalne osobowości, własne historie, subiektywne sposoby patrzenia na życie, unikalne przeżycia. Nie ma tu miejsca na dominację i przemoc. Nie ma przyzwolenia na mechaniczne obrabianie według własnej matrycy, na zaszczepianie standardowych modeli myślenia i odczuwania.

Jest otwartość i szczerość. Jest uważność. Jest autentyczne zainteresowanie. Jest poszukiwanie wspólnych perspektyw. Jest wzajemna akceptacja tego, co rozbieżne. Jest dialog, rozumiany jako pełen szacunku, wzbogacający obie strony proces wymiany wiedzy, opinii i doświadczeń, służący zbudowaniu więzi i przestrzeni do wspólnego działania.


Tomasz Tokarz

czwartek, 10 grudnia 2015

Ukryty program


W teorii pedagogicznej istnieje pojęcie ukrytego programu. Terminem tym obejmujemy wszystko, co pozostaje poza deklaracjami i programami instytucji edukacyjnej, poza jej oficjalnymi celami, a co de facto jest w niej realizowane i ma wpływ na ludzi. Coś, co realnie określa funkcjonowanie społeczności (klasy, grupy) a czego próżno szukać w dokumentach i formalnych przekazach. 

To m.in. nieuświadomione oczekiwania dorosłych (rodziców, pedagogów, nauczycieli) wobec dzieci. To komunikaty (werbalne i pozawerbalne), jakie do nich kierują. To zachowania i postawy opiekunów - odseparowane od ich zewnętrznej, społecznej roli. To specyficzny sposób organizacji przestrzeni, wskazujący miejsce w układzie. To lokalne rytuały, wzory, schematy reagowania. To wiedza, umiejętności, wartości, które niezależnie od zamierzeń decydentów nabywamy przebywając w danym miejscu. 

Ukryty program obecny jest na wszystkich etapach wychowania. Bez wątpienia istnieje w rodzinie. Opierają się na nim instytucje formalnej edukacji (żłobki, przedszkola, placówki opiekuńcze, szkoły, uczelnie). Okazuje się on często bardziej znaczący niż intencjonalne formowanie. 

Warto zadać sobie kilka pytań – co tworzyło ukryty program środowiska (organizacji, grupy, placówki), którego wpływom podlegaliśmy? Co otrzymaliśmy od naszych rodziców, nauczycieli, opiekunów - poza procesem sformalizowanego, intencjonalnego wychowania? W jaki sposób ich postawy i zachowania (wychodzące poza promowaną wizję) zdeterminowały nasze życie.

I dalej: Co my sami przekazujemy dzieciom? Jakie wzorce nieświadomie im przenosimy? Jak bardzo rozbieżny jest lansowany przez nasz model od tego, co istotnie wdrażamy? Jaki wpływ może mieć to, co niejawne na funkcjonowanie naszych dzieci w przyszłości?

Zdekonstruowanie ukrytego programu, któremu ulegaliśmy i który zaszczepiamy innym, rozkodowanie utajonych komunikatów, które oddziaływały na nasze "ja" i które machinalnie przenosimy na zewnątrz jest kluczem do zrozumienia samego siebie. Może pozwolić nam wniknąć w przyczyny naszych zachowań, ułatwić zrozumienie relacji, w które wchodzimy a w konsekwencji posłużyć do budowy świadomego programu kierowania własnym rozwojem.


Tomasz Tokarz