niedziela, 18 grudnia 2016

Polityka edukacyjna PiS

Najciekawsze jest to, że polityka edukacyjna PiSu jest mało ideowo konserwatywna. Etatyzm, zwiększanie kontroli państwa, wzmożenie regulacji centralnych, arbitralne decyzje w sprawie tego, jakie szkoły mogą istnieć a jakie nie, ograniczanie edukacji domowej, kontrola komitetów nad treściami przekazywanymi w szkole - wszystko to bardziej przypomina peerelowskie zarządzanie oświatą (mające wytworzyć nowego socjalistycznego człowieka) niż realizację zapisów konserwatywnych manifestów - które traktowały rodzinę i wspólnoty lokalne jako podstawowe podmioty edukacyjne a władzy przypisywały funkcję służebną (subsydiarną). Podobnie - odgórne sterowanie postawami patriotycznymi w celu pozyskania mas dla polityki rządu bliższe jest jakiemuś jakobinizmowi czy gomułkowszczyźnie niż wizjom Edmunda Burke'a.

Tomasz Tokarz

Odrzucenie liberalizmu

Czy rzeczywiście tak jest? Społeczeństwo odrzuca liberalizm? Jako narzucony po 1989 obcy konstrukt ideowy?

"liberalizm w Europie Wschodniej pojawił się nieoczekiwanie w miejscu absolutnie do tego nieprzygotowanym" (Jerzy Szacki)

"Wprowadzony po 1989 roku przez tak zwaną „ekipę Solidarności” liberalizm gospodarczy (wraz z całą swą ideologią) nie nawiązywał w żadnej kategorii i idei, w imię których działał przez szereg lat antytotalitarny ruch buntu społecznego. W miejsce wspólnot postawił jako najwyższą wartość jednostkę , która, licząc tylko na siebie, walczy o swój byt i sukces materialny, w miejsce gospodarczej samorządności – bezwzględne reguły ekonomii, w miejsce podmiotowej woli społeczeństwa – „niewidzialną rękę rynku”, którą wszakże – w istniejących warunkach wprowadzania kapitalizmu – wprawia w ruch tak zwana „odgórna polityka rządu”. I tak oto nagły i radykalny zwrot w zakresie aksjologii społecznej doprowadził – jak sądzę – właśnie do zerwania ciągłości historycznej” (Hanna Świda-Ziemba)

"liberalny fundament III RP okazał się bardzo kruchy, „a społeczeństwo znacznie mniej podatne na liberalną modernizację, niżby marzyli jej ideolodzy. (…) powstała osobliwa hybryda, która ani nie zadowoliła liberalnych architektów nowego porządku, ani nie porwała Polaków, ani wreszcie nie zakorzeniła się na tyle mocno, by przetrwać erupcję afer (Paweł Kłoczowski)

"„Polski liberalizm” wyczerpał swoje argumenty. Jego symbolika przestała wystarczać. Nie jest w stanie poradzić sobie z nowymi wyzwaniami. Dziś stało się jasne, że najczęściej źle identyfikował on zagrożenia i nietrafnie wskazywał zadania. Zapewne od razu nie zniknie, nie tylko dlatego, że odwołuje się, choć błędnie i jednostronnie, również do ważnych zasad i autentycznych wartości, lecz dlatego, że jest zbyt wygodny i użyteczny dla nowych elit. Mimo to przestaje już paradygmatem myślenia o Polsce. Monopol został złamany. Potrzeba innej filozofii życia publicznego i politycznego stała się oczywista” (Zdzisław Krasnodębski)

Tomasz Tokarz

PiS a komunizm

Wypowiedzi polityków PiS (samego Prezesa o celowym działaniu przedsiębiorców rezygnujących z zysku na szkodę władzy i jednej z posłanek - o lojalkach na wierność państwu ) świadczą według mnie o tym, jak mocno w ich głowach zapisana jest mentalność peerelowska. Hasło "precz z komuną" w ustach popleczników tej formacji wydaje się ewidentnym przejawem wyparcia.

De facto PiSowi jest bliżej niż innym partiom do realno-socjalistycznych wyobrażeń o świecie (np. syndrom oblężonej twierdzy, podziały na naszych i obcych, patriotyzm państwowy, idea wroga klasowo-narodowego, straszenie "zgniłym" zachodem, nieufność wobec prywaciarzy - "paskarzy", "spekulantów").

Również stosowane przez to ugrupowanie praktyki (centralistyczne, uniformizacyjne, nomenklaturowe - przy jednoczesnym uzależnianiu od siebie mas za pomocą świadczeń finansowych) mogą skłaniać do porównań z poprzednim systemem. "PiS jako partia postpeerelowska" - to mógłby być ciekawy temat do analiz.

Tomasz Tokarz

PiS a konserwatyzm

PiS nie ma wiele wspólnego z klasycznym konserwatyzmem (Edmund Burke). PiS jest bowiem partią:
- etatystyczną, a konserwatyzm opiera się na personalizmie i pomocniczej SŁUŻEBNEJ (wobec naturalnych wspólnot) roli władz
- konstruktywistyczną (inżynieria społeczna), rewolucyjną wręcz, a konserwatyzm zawsze walczył z utopiami i odgórnym kreowaniem życia społecznego (konserwatyzm opiera się na ewolucjonizmie)
- tradycjonalistyczną, a konserwatyzm traktuje tradycję jako źródło inspiracji nie bezwzględny wzorzec do kopiowania (najczęściej instrumentalnego)
- populistyczną (ochlokratyczną wręcz - dostaliśmy więcej głosów więc możemy robić, co chcemy, "lud tego chce"), a konserwatyzm był zawsze merytokratyczny (arystokratyczny wręcz - w znaczeniu - rządy nacjnotliwszych, najmadrzejszych, "arete", odpowiedzialnych za utrzymanie ładu - a nie jego burzenie pod wpływem nośnych sloganów)
PiS to nowe wcielenie peerelu - tylko z inną nadbudową ideologiczną

Tomasz Tokarz

Talent dziecka


Czy wiecie, że
- jeden z najwybitniejszych kompozytorów wszech czasów swoją pierwszą symfonię napisał w wieku 8 lat?
- jeden z najwybitniejszych poetów wszech czasów ostatni swój wiersz napisał w wieku 18 lat?
- jedno z największych zwycięstw w epoce wojen krzyżowych odniósł szesnastolatek, toczony przez śmiertelną chorobę (mimo, że siły wroga były ośmiokrotnie liczniejsze a dowodził nimi legendarny wódz)?
- pewien amerykański wynalazca już w wieku 12 lat prowadził kilka firm, a 4 lata później posiadał własne laboratorium i był uznawany za jednego z największych specjalistów w zakresie telegrafu?

Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie dzieci są genialne. Ale każde ma obszar, w którym jest wyjątkowe. Często nieodkryty. Wrzucanie młodych do jednego worka, jakie dokonuje według etykietki "dzieci są niedojrzałe i wymagają obróbki" może doprowadzić do jego zaniedbania...
W czym dobre jest Wasze dziecko?

Tomasz Tokarz

Non possumus

Cezaropapizm... Wbrew potocznym interpretacjom komuniści wcale nie dążyli do zniszczenia Kościoła Katolickiego w Polsce. Wiedzieli, że nie mają do tego wystarczających sił. Chodziło im raczej o podporządkowanie sobie tej instytucji, wprzężenie jej w mechanizmy systemu, przekształcenie w organizację wspierającą. Temu służył ruch księży patriotów, PAX, Dziś i Jutro, Koło poselskie "Znak" itd. Do tego był potrzebny Piasecki. Dlatego Bierut brał udział w procesjach i kończył przysięgę prezydencką słowami "tak mi dopomóż Bóg". Dlatego Gomułka tak celebrował datę chrztu księcia Mieszka, opierając na niej huczne obchody tysiąclecia państwowości Polski. Kościół miał istnieć jako narzędzie władzy - jako Kościół narodowy. Komunistom to się nie udało.

Prezes Kaczyński obecnie próbuje tego samego. Gorliwie uczestniczy w mszach i dużo mówi o Bogu. Cel jest jednak podobny - podporządkowanie Kościoła partii. Wykorzystanie poparcia hierarchii do utrzymania władzy. Tylko zamiast przymusu, wykorzystuje kasę. Dotacjami kupuje popleczników. Czy Kościół oprze się tej pokusie? Czy ma na tyle siły, by nie zamienić się po prostu w instrument w rękach władzy? Czy wśród dostojników pojawi się ktoś, kto dobitnie odpowie: "Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus!"?

Tomasz Tokarz

Liberalny rząd a edukacja

Boję się platonizmu, takze w edukacji. Wiary w jedna prawdę, jeden wzór, jedna ścieżkę rozwojową dla wszystkich.

Receptą na szkoły dyrektywno-patriotyczne, jakie może się nam szykują nie są szkoły rankingowo-neoliberalne, z jakimi mieliśmy do czynienia. Rozwiązaniem nie jest zastępowanie jednych modeli innymi i przykrawanie do nich uczniów. Jeśli chcemy realnej zmiany potrzebujemy postawić na sensowną decentralizację - która jednak nie oznacza zawieszenia placówek na pasku samorządów. Oznacza stworzenie mechanizmów umożliwiających tworzenie i przejmowanie szkół przez obywateli. Oznacza zgodę na szkoły autorskie, eksperymentalne, alternatywne połączoną z realnym wsparciem udzielanym innowatorom, wyznaczającym nowe horyzonty. . Niech zakwitnie sto kwiatów, niech powstanie sto szkół.

Jeśli czegoś potrzebuję od polityków liberalnych - to nie nowych schematów - ale rzeczywistego zaangażowania na rzecz likwidacji absurdalnych barier utrudniających ludziom branie spraw w swoje ręce i przejmowanie odpowiedzialności za edukację swoich dzieci. Oraz życzliwego wspierania nowatorskich placówek - w opozycji do biurokratów. Tylko tyle i aż tyle

Tomasz Tokarz