niedziela, 9 lipca 2017

Poszukiwania na agorze

W starożytnych polis helleńskich podstawowym źródłem wiedzy była agora, rynek, miejsce spotkań i handlu. Tutaj wymieniano się informacjami, dyskutowano, prowadzono dialog. Postanowiliśmy pójść w ślady antycznych Greków i poszukać odpowiedzi na ważne dla nas kwestie (dotyczące historii Polski) we współczesnym odpowiedniku agory, czyli... galerii handlowej :-) Gdzie indziej bowiem można w okolicach południa spotkać więcej osób gotowych do dzielenia się wiedzą?
Napotkanym przechodniom oraz pracownikom galerii zadaliśmy szereg elementarnych pytań (typu: "kto był pierwszym królem Polski?", "kto dowodził wojskami krzyżackimi w bitwie pod Grunwaldem?", "kim był Janusz Korczak?, "kim był Edward Gierek", "kto napisał Kamienie na Szaniec"", "czym była Solidarność", "kto uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu"). Nie było łatwo. Część pytań sprawiła pytanym sporą trudność. Ale w końcu udało nam się znaleźć wszystkie odpowiedzi. Zdecydowana większość z dużym zaangażowaniem starała się na pomóc.
W trakcie naszych badań nie tylko uczyliśmy się gromadzić potrzebne nam informacje. Ćwiczyliśmy szereg przydatnych umiejętności: pracy w grupie (podział obowiązków), stawiania celów, otwierania, prowadzenia i kończenia rozmowy, prezentowania zgromadzonych danych. Konfrontowaliśmy się z własnymi oporami i blokadami w kontaktach z innymi. To było naprawdę rozwijające doświadczenie

Tomasz Tokarz

Potrzebuję Cię

W jednym z komentarzy ktoś zwrócił uwagę, że "potrzebuję Cię" to deklaracja zaborcza i inwazyjna, uzależniająca nasze szczeście od innych. Trudno mi się z tym zgodzić. Przecież my ludzie, nie jesteśmy samowystarczalni. Jesteśmy istotami społecznymi. Potrzebujemy się nawzajem. Potrzebujemy wsparcia innych. Zauważenia, wysłuchania, zrozumienia. I uznania naszej autonomii. Potrzebujemy dłoni, która pomoże nam wstać, gdy upadniemy.
To piękne znaleźć osobę, której potrzebujemy - przy której czujemy się bezpieczni, akceptowani i spełnieni.
Umieć wyjść naprzeciw potrzebom drugiej strony i znaleźć w niej odpowiedź na nasze własne - czy nie to właśnie nazywamy kochaniem?

Tomasz Tokarz

Kocham Cię

Pod zwrotem "kocham Cię" mogą kryć się różne treści. Każdy rozumie go trochę inaczej...
"Potrzebuję Cię"
"Jestem w stanie poświęcić moje dobro dla Twojego szczęścia"
"Uwielbiam z Tobą spędzać czas"
"Bardzo Ci ufam"
"Sprawiasz, że czuję się bezpiecznie"
"Ciężko pracuję, by zapewnić Ci godny byt"
"Czuję przy Tobie spokój"
"Wzbudzasz we mnie silne emocje"
"Pragnę Cię"
"Uzależniłem się od Ciebie"
"Oswoiłaś mnie"
itd.
Próby rozstrzygania, który z powyższych desygnatów jest właściwy - czyli który reprezentuje prawdziwą miłość są jałowe. 
Kochać to nie znaczy zawsze to samo.
Ważne natomiast, by obie strony miały świadomość, co w ich przypadku znaczy słowo "kocham". Co się za nm kryje. Jaką intencję wyraża. Jakie oczekiwania za sobą pociąga. Jaką rolę przypisuje.
I by potrafiły odpowiedzieć na pytanie, czy mają zgodę na przyjęcie takiej wersji kochania, jaką chce i potrafi dać partner.

Tomasz Tokarz

Czego mnie nie nauczono

Gdyby z perspektywy lat zapytano mnie czego zabrakło mi na studiach nauczycielskich - to przede wszystkim treningu inter i intrapersonalnego.
Wiedza merytoryczna i znajomość narzędzi jest ważna. Niemniej przyszły nauczyciel winien na studiach przede wszystkim dowiedzieć się, jak rozmawiać z drugim człowiekiem, jak wspierać go w budowaniu poczucia własnej wartości, jak rozpoznać trudności, z jakimi się zmaga, jak uchwycić jego mocne strony i pomóc mu je wykorzystać, jak z szacunkiem stawiać granice, jak ze zrozumieniem reagować na bunt - by nie paraliżował zadań, jakie ma do wykonania.
A przede wszystkim – otrzymac przestrzeń do skupienia na samym sobie, tak by mógł uzyskać większą świadomość: swoich potrzeb, emocji, talentów, deficytów i blokad, by mógł odkryć osobisty potencjał.
Jeśli bowiem poznamy, polubimy i uszanujemy samych siebie, będziemy potrafili zrozumieć, polubić i obdarzyć szacunkiem uczniów. A nie znam lepszej metody dydaktycznej niż przyjazne towarzyszenie innym ludziom w wyprawie po świecie wiedzy i wartości.

Tomasz Tokarz

System nikomu nie służy

Nie jestem fanem teorii spiskowych. Nie przekonuje mnie teza, że szkoła celowo utrzymywana jest w obecnym kształcie, by realizować interesy jakichś sił. Ona de facto nie przynosi korzyści nikomu.
Ani samym uczniom - bo nie jest wystarczająco zorientowana na odkrywanie ich potencjału, mocnych stron, talentów, na budowanie samoświadomości, co wydaje się najlepszym gwarantem sukcesu życiowego.
Ani rodzicom - bo nie zapewnia im poczucia bezpieczeństwa, nie daje jakiejkolwiek pewności, że wielki trud włożony przez ich dzieci w szkołę przełoży się na powodzenie w realnym świecie.
Ani społeczeństwu jako całości - bo nie rozwija w odpowiedni sposób kompetencji interpersonalnych, komunikacyjnych czy mediacyjnych - nie tworzy refleksyjnych członków wspólnoty, przygotowanych do stawienia czoło aktualnym wyzwaniom.
Ani nauczycielom - bo trudno mi przypuszczać, by serio bawił ich udział w jakimś irracjonalnym wyścigu o pozycję w rankingach.
Ani kapitałowi, decydentom rynku pracy - bo nie kształtuje przydatnych z ich punktu widzenia kompetencji: przedsiębiorczości, kreatywności, elastyczności, komunikacji marketingowej, autoprezentacji.
Ani państwu - bo nie kształtuje świadomych obywateli, zaangażowanych w bieg spraw państwowych, gotowych do poświęceń na rzecz interesu publicznego.
Tak sobie trwa, siłą inercji. Trochę jak przechowalnia. A trochę jako narzędzie kompensacji (stopnie oraz miejsca w statystykach jako instrument podnoszenia ego).
Ale w gruncie rzeczy niewielu z nas ma pewność, że konwencjonalna szkoła służy czemuś naprawdę sensownemu, że jest nieodzowna człowiekowi przełomu tysiącleci...

Tomasz Tokarz

Trajektoria psa

Decydenci edukacyjni wciąż kierują się trajektoria psa, idącego po cudzych śladach. Tymczasem potrzeba tu nieco większej wyobraźni niż wnioskowanie typu: skoro dziś brakuje programistów, to nauczmy wszystkie dzieci programowania a poradzą sobie w życiu zawodowym. Problem w tym, że one wejdą na rynek pracy za 15-20 lat. Uczymy się przewidywać, nie zamykać się w przestrzeni bieżących oczekiwań...

Tomasz Tokarz

Uniformizm vs personalizm

Od setek lat w myśli pedagogicznej ścierają się ze sobą dwa paradygmaty wychowawcze.
Pierwszy, uniformizujący, wychowadzący się od Platona, zakłada, że istnieje jedna, idealna, uniwersalna matryca wychowawcza (utożsamiona z prawdą), na podstawie której winno odbywac się kształtowanie każdego ucznia. W uproszczeniu: wszyscy mają być prowadzeni w jednym kierunku, uczyć się tego samego, w ten sam sposób.
Drugi, personalistyczny, wywodzący się od Arystotelesa, zakłada, że istnieje wiele równorzędnych modeli wychowawczych. Każdy człowiek jest inny. Istnieją różne sposoby życia odpowiednie dla różnych ludzi. W konsekwencji edukacja musi być spersonalizowana, dopasowana do poszczególnych uczniów. Nie da się wymyślic, wykoncypować idealnego wzorca wychowawczego. Powstaje w wyniku eksperymentowania, doświadczania, eksploracji swiata, jest efektem wielu prób i błędów.
Któremu paradygmatowi bliższa jest współczesna szkoła?